Kolejny raz próbuje coś porzucić…

Kolejny raz… Kolejny raz porzucam myśli, dawne błędy, przeterminowane marznenia. Który to już raz rzucam palenie? Który to raz zaczynam zdrowo się odżywiać? Czy faktycznie zrzucenie kilku kilogram spowoduje u mnie większy uśmiech? Czy to, za czym gonię już parę lat ma mi dać szczęście? Boję się, że gdy to naprawdę osiągnę zostanie pustka, a może będę chciała znowu inną…

PAUZA

Jestem już na takim etapie, że nie liczą się już dla mnie jakieś lajki, komantarze, wyświetlenia czy fejsbukowe urodziny. Nie obchodzi mnie to. Nie chcę żeby mi ktoś składał przlotne „sto lat”, bo wcale mi to nie jest potrzebne, „gówno” mnie obchodzi że jakaś Anka czy Tomek mają urodziny, przecież i tak z nimi ich nie spędzę. Liczą się tylko…

Skąd te myśli?

Zawsze każdy może na mnie liczyć. Zwłaszcza w trudnych sprawach, bo głupie pisanie czy zbędne telefony to nie moja bajka. Nie chce żeby i mój świat stał się taki „elektroniczny”. Wolę stary zwyczaj spotykania się, patrzenia sobie w oczy i rozmawiania, dopiero wtedy wiem, że osoba która się na to nieświadomie godzi jest czegoś warta. Korzystam ze wszystkich nowinek ale…

Minuta sam na sam.

Mogę tylko spróbować opisać co czuję. Duże miasto, szybkie życie, brak czasu na cokolwiek. Pustka. Brak czasu to nie zawsze sposób na samotność, każda minuta, sekunda zaplanowana. Ale przychodzi czas kiedy myśli przychodzą same do głowy, nie mogą się odczepić. Pary spotykane na ulicy już mnie nie rozczulają, już wymiotują tą wielką miłością, która jest dookoła mnie. Potrzebuje jej, jak…

Może byle jaki, ale początek.

Nie wiem co mną pokierowało żeby tutaj coś napisać. Może to zbliżający się okres, może to ten refleksyjny czas jesieni, a może zwyczajna chęć wypuszczenia ze środka tego, czego nikt o mnie jeszcze nie wie. Pierwszy raz od dłuższego czasu mam czas dla samej siebie, siedzę sama, co w ostatnim czasie było nierealne, nawet przez jedną godzinę. W każdym razie…